Pokazywanie postów oznaczonych etykietą radioterapia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą radioterapia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 maja 2013

Musze byc cierpliwa....................

Wznowa..............nie wiem.........nikt nie wie. Musze czekac na kolejne badania. Moze w przyszlym tygodniu mnie wezwa do szpitala . Boje sie , ze rak wrocil . A moze nie wrocil ..........moze to tylko jakis guzek wcale nie grozny . A moze wrocil  ............... . 2 kroki do przodu  krok w tyl .Probuje nie myslec . Ale czy mozna nie myslec ?????????????? Ile jeszcze , ile jeszcze razy pod gorke, ile jeszcze razy upasc musze..........ile................ . Pytam sama siebie po co ja poszlam do lekarza. Mialam tylko mu powiedziec,  ze dobrze sie czuje ale cos mnie niepokoi . Glupia myslalam ,ze powie ze to NIC. Ale nie uslyszalam tego . Za to powiedzial, ze juz wysyla powiadomienie do szpitala, ze cos znalazl, ze .................... . Musze zrobic sobie przerwe , nie mam sily na pisanie, nie mam znowu sily na planowanie, nie mam sily udawac , ze nic sie nie dzieje . Nie chce udawac . Juz nie. W glowie klebia mi sie pytania - a jesli wrocil ?? Co dalej, co bedzie, co mnie czeka............ . Mam dosc, ale poddac sie nie poddam. Musze troche pochisteryzowac . To chyba normalne .Per Roger tez sie bal, on tez mial obawy i wszystko dobrze sie na razie skonczylo . Moze i tak bedzie w moim przypadku . On trzyma za mnie kciuki . Mam nadzieje ,ze to pomoze. Nadzieja - ostatnio tyle o niej pisalam. Czuje jej oddech na swoich plecach . Wiem , ze jest ze mna. 2 skritt frem og 1 tilbake ??? Siedze i mysle , co to moze oznaczac . Ta wiadomosc , ze mam cos w sobie uderzyla mnie jak ostry kamien . Czy potrafie sie tak wylaczyc , zeby o tym nie myslec ? Pytania, pytania bez odpowiedzi . A moze............ moze jest to po prostu ,, nic ,, . A moze jest to po prostu cos normalniego po operacji , po radioterapi . A moze jest to po prostu czesc mojego ,, nowego ,, zycia . I tak ono bedzie teraz wygladalo - od badania do badania ? Obawiam sie odpowiedzi, ale najbardziej obawiam sie tego nowego guza . Przepraszam, nie bede pisac, ale bede czytac . Bede tutaj , troche niewidoczna, ale bede . Nie odejde za daleko . A moze powinnam kupic szampana , zeby czekal az nadejda wyniki i dowiem sie ze to wlasnie ,, nic ,, . Bo przeciez nie moze byc inaczej . Nie moze...........


środa, 30 stycznia 2013

Powrot do zycia

Juz spakowana , czekam tylko na T. - zaraz po mnie przyjedzie i pojedziemy do domu .


 I nie chce tutaj wiecej wracac . Pozegnalam sie z lekarzem, z obsluga na radiologi . Podziekowalam za opieke czekoladkami - bo do szpitala kwiatow nie wolno wnosic ( niestety musi byc sterylnie ) . Mam to juz za soba . Postaram sie myslec ze to byl zly sen i nie wroci . Zaczynam nowe zycie - tak postanowilam . W domu otworzymy szampana..........bedzie dobrze - wiem to . Jak lezalam dzisiaj na podnosniku pod lampami radioaparatu to w myslach wykrzyczlam cala zlosc na tego cholernego raka . Moze zle , ze nie na glo s. Ale mam nadzieje , ze to do niego dotarlo - jesli jeszcze byly tam jego resztki . Wracam do domu . Bede malowac , przestawiac , zmieniac ...............takze swoje zycie. Wlasnie wyszlo slonce , jest piekny dzien - bedzie dobrze , nie moze byc inaczej . Kocham zycie !!!

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Koncze z tym !!!!!

Nie ma co sie bac tytulu , po prostu koncze radioterapie juz w srode . Dzisiaj mialam ostatnia konsultacje z lekarzem , no i powiedziala mi ze mam tu wiecej nie wracac i nie pokazywac sie jej na oczy . Coz fajne pozegnanie i oby sie w dobry sposob spelnilo . Ale jak na razie to uslyszalam , ze na skorze mam poparzenia 3 stopnia, ze o powrocie do pracy to mam zapomniec na razie przynajmniej na 4 tygodnie . Dbac o siebie i planowac wakacje . Skoro tak radzi ;-) to jej poslucham . No a teraz mam troche czasu , poczytalam sobie moje ulubione blogi , zajzalam na nowe no bo to u mnie juz przerodzilo sie chyba w uzaleznienie - mam nadzieje, ze niegrozne . Wpadlam do Celi i zobaczylam tam ksiazki - kolejna moja milosc . A wsrod tytulow ,, Wiosna w Bullerbyn '' ,, Przygody Emila '' . To niesamowite , ale bedac dzieckiem uwielbialam ,, Dzieci z Bullerbyn '' . Zreszta i Pippi tez. Ten swiat pokazany w filmach - nam , dzieciom tamtej epoki - byl tak nierealny , inny , daleki...... I gdy przenioslam sie do Norwegi i zaczelam zyc normalnie jak norwedzy dopiero wtedy zrozumialam wiele z obrazow , ktore wciaz klebily sie w mojej glowie od dziecinstwa. Zreszta gdy zobaczylam w oryginale ,, Przygody Emila ''' po prostu dreszcz przeszedl mi po plecach. Wiecie , oni tak naprawde bardzo sie nie zmienili od tamtych czasow . I to jest cudowne . Nie odcieli sie od swojego dziedzictwa , od kultury - ktora zreszta wielu nam wydaje sie czasami absurdalna . Ale gdy uslyszalam w TV zawolanie ,, EEEEEEEEEEEEmil ! '' z tym ich melodyjnym akcentem to dopiero dotarlo do mnie  , ile kazde z nas stracilo z dziecinstwa przez okres stalinizmu , a potem stan wojenny . Gdy teraz patrze na lalki Pippi w sklepach , calkiem inne uczucie maluje sie na mojej twarzy . I mimo , ze niedlugo stuknie mi 46 lat, ze mam wspaniale dwie wnuczki to z wielka radoscia ogladam tamte stare filmy - po raz setny - i czuje sie wspaniale.
Teraz oczywiscie repertuar moich pisarzy sie troche zmienil - bo kto nie idzie z duchem czasu ? Czytam czasami dlatego , bo inni przeczytali . Czytam - bo okladka byla fajna. Czytam - bo lubie tego autora . Czytam - bo wypada to znac. Ale kupujac ksiazki , zawsze kupujemy z mezem rozne tytuly - on swoje, ja swoje . I zdarza sie i to czesto, ze wcale sie nimi potem niewymieniamy . No chyba ze moj T. pozre wszystkie tytuly, ktore sobie sprowadzil i nie ma juz co czytac - to wtedy zapyta ,, kocie , co masz ciekawego do czytania '' . Gdyby zorganizowano wyscigi w czytaniu na czas - bylby pierwszy . A jesli chodzi o czytanie , to dawno w Polsce nie bylam. Wiec jak zamawialismy lekture to pozwolilam sobie na szczyt wygodnictwa . I wiedziona wczesniejszymi odczuciami co do autorki ( a przeczytalam tylko jej jedna ksiazke , odejzalam dwie ekranizacje heh ) , po obejzeniu jej wywiadu w TV postanowilam zaryzykowac i zamowilam ,, Houston , mamy problem ''. No i stalo sie. Musialam czekac az do 318 strony , zeby mnie poruszyla eh wrecz rozsmieszyla . To juz bylo cos. Rzadko zdaza sie ,zebym wczesniej czytala recenzje innych , zazwyczaj mam swoje zdanie i czesto jest ono rozbierzne z innymi . Ale tu chyba powinnam popelnic grzech ciekawstwa i poczytac opinie wczesniej . Boszeeeee rozpisalam sie jak wariatka, ale wybaczcie musze dokonczyc. Nie wiem, czy ktoras z Was czytala te ksiazke, ale nie bardzo podoba mi sie jezyk jakim jest napisana. Autorka na sile probuje utozsamic sie z facetami , pisze ich jezykiem, tak jakby chciala aby byli to jedymi czytelnicy . No coz, to moja opinia - ale obiecalam sobie, ze nie zajze do neta zanim jej nie skoncze. Jestem bardzo ciekawa odczuc innych czytelnikow. No to na tyle tego mojego umoralniania. Chyba jednak bylo lepiej jak pisalam pamietnik. Teraz go zaniedbuje , bo tu przelewam swoje humory . Milego wieczoru :-)

czwartek, 24 stycznia 2013

Niech sie to juz skonczy

Mija tydzien jak odeszla Natalia . Wciaz nie moge w to uwierzyc . Dziecko , ktore tak walczylo, tak nie dawalo po sobie poznac ze cos jest nie tak. Niesprawiedliwosc ? Tysiac pytan - dlaczego ? A co to da. Nic ani nikt tego juz nie zmieni . Rak jest straszna choroba. Jedni mowia - to kara . Inni - dlaczego wlasnie ja . Czasami wcale po nas nie widac , ze toczy nas choroba. Niektorzy cierpia wewnatrz, gleboko w sobie...... Niektorzy nie pozwalaja , aby rak opanowal ich zycie i po prostu usmiechaja sie do swiata i probuja mowic - nie, niec mi nie jest , no zobacz jak dobrze wygladam. Rak . Ja probuje sie oswoic z ta mysla juz cztery miesiace. Chwilami mi sie wydaje, ze mam to juz za soba , ze juz przerobilam ten temat , ze teraz zaczyna sie nowe zycie i juz zawsze bedzie dobrze. Ale czasami sama siebie pytam - czy ja sie aby nie oklamuje ? Po co to pisze ? Sama nie wiem. Ludzie mowia , ze kobiety sa silniejsze , ze im latwiej . Nawet tutaj w szpitalu slyszalam takie sformulowanie o nas - kobietach. My potrafimy mowic o wszystkim, a faceci ponoc w kolko tylko o swojej chorobie. Mysle, ze to nie istota bycia czy niebycia kobieta. Chyba najwazniejsze , czy w chorobie jestesmy sami czy ktos stoi za naszymi plecami i wciaz probuje nas chronic. Ja mam taka osobe, Bogu za to dziekuje. Chociaz pewnie nie jeden potepil moj kolejny zwiazek. Tak bardzo czuje sie bezpieczna , tak bardzo go mi tutaj brakuje . Wiem, ze przezywa to bardzo, moze nawet bardziej ode mnie. Czasami czuje sie egoistka, bo przeciez On tez jest chory . A ja w kolko tylko o mojej chorobie, o moich bolaczkach, o tym jak mnie bardzo boli, jak ja mam bardzo juz dosc, jak bardzo czuje sie samotna, jak nienawidze tej sytuacji w ktorej sie znalazlam, jak zawiodlam sie na rodzinie ktora ponoc powinna mnie wspierac - w kolko tylko ja , ja , ja , ja ................................... . Niestety , ale ta wyglada teraz moje zycie . W nastepna srode ostatnie naswietlanie. I co dalej ? Tutaj wszyscy mowia, ze zaczynam zycie od nowa , ze bede zdrowa i tak mam myslec . OKi doki - sprobuje . Musze sie zebrac w sobie , musze znalezc sile i sprobowac wrocic do zycia, do pracy ....... Musze zaczac realizowac swoje / nasze plany. Trzeba zaczac myslec o wakacjach, dobrze je zaplanowac, wybrac miejsce ( Chorwacja na bank ) , zarezerwowac bilety dla wnuczek na pobyt u nas - moze czerwiec  , zabrac sie za malowanie mebelkow ( caly dol jest nimi zawalony ) ........ No i zawiesilam sie . Co jeszcze ? Jest tego tyle , ze chyba musze spisac wszystko na kartce a potem odkreslac  - co zrobione.  Jutro do domu - na kolejne cudne dwa dni. W poniedzialek powrot , ale tylko na trzy dni - trzy ostatnie naswietlania . Chyba mam na jakis czas dosc Oslo, bede miec awersje do tego miejsca . nie wiem na jak dlugo . Ale napewno teraz bedzie mi sie kojarzylo ze szpitalem . Nie tak jak wczesniej . Ale moze mi to przejdzie , moze po latach jak bede juz pewna, ze choroba nie wroci. NIE MA TAKIEJ OPCJI, SLYSZYSZ RAK - TO DO CIEBIE ??? No i Amen .

czwartek, 10 stycznia 2013

Zmienne nastroje

Sama nie wie, moze w ogole nie powinnam tu pisac o sobie. W koncu jak sam nazwa bloga nosi - to o domu . Ale i o nas - bo dom to my. Wiem, ze rak nie byl moim / naszym projektem . Sam zakradl sie w nasze zycie. No ale skoro juz tu sie dostal, to chyba moge troche o nim popisac. 19ty dzien naswietlan . Przede mna jeszcze 14 . Jest coraz gorzej. Dzisiaj odpadl mi kawalek skory. Bogu dziekuje za tutejsza opieke medyczna . Zaraz dostalam od swojej opiekunki gazy, specjalna mieszanke plynow do okladow, nozyczki, gazy i plastry absorbujace wilgoc. Tak uzbrojona po pachy moge nadal walczyc. jestem juz tak bardzo zmeczona i obolala, ze caly tydzien nawet za mury szpitala nie wyszlam, nie bylam na zadnym spacerze. Jutro do domu............5 godzin jazdy . A w poniedzialek znowu to samo. Dzien przeplatam snem i placzkami . Czytam ksiazki, ogladam bzdurne filmy................w przepwach pije wode - bo tak trzeba. Jem. Jem na ile moge. Ale jem . Przestalam wreszcie czytac te wszystkie przemadrzale publikacje na temat raka. Chyba mam juz dosc. Wielu rzeczy mam juz dosc. Uuuuuuuuuuuuuu ale chce mi sie wyc. I ta cisza, ta cholerna cisza. Tylko ja i ta cisza. Czwartek , nawet nie wiem ktorego dzisiaj mamy . Styczen, ale melancholia , a moze wscieklosc na siebie, na caly swiat, na.............. Zycze wszystkim milego wieczoru. Ja ide wyc ..............



Jeg vet ikke, kanskje jeg ikke skulle skrive om deg selv her. Til slutt, er det samme navnet på bloggen - det handler om hjemet .Men også om oss - fordi huset - det er vi . Jeg vet at kreft var ikke i min / vårt prosjekt. Han selv kom inn i våre livet . Men siden kreft kom hit allerede, tror jeg at jeg kan vise frem noe av det. i dag  nittende dag i bestråling. Før meg er 14 igjen . Det blir verre. I dag falt jeg av en bit av huden. Jeg takker Gud for den norske legehjelp.Så snart jeg fikk fra  sykepleier gasser, komprimerer en spesiell blanding av væsker, saks og absorberende blod silikone bandage . Jeg er allerede så sliten og sår,hele uke ikke dra fra sykehuset, var jeg ikke på noen tur.Hjem i morgen ............ 5 timers kjøretur. Og på mandag går vi igjen.
 Interleaving dag sover og gråter. Jeg lese bøker, se filmer ................ tull i intervallene jeg drikker vann - etter behov. Jeg spiser. Spiser - hvis jeg kan. Men jeg spiser. Til slutt stoppet jeg å lese alle publikasjoner om kreft pa internet . Jeg tror jeg har fått nok.Mange ting jeg har fått nok. Uuuuuuuuuuuuuu men det gir meg lyst til skrike.  Og denne stillheten, denne jævla stille. Bare meg og stillheten. Torsdag, jeg vet ikke hvor vi er i dag. Januar, men melankoli, og kanskje raseri på hverandre, hele verden, på .............. Jeg ønsker dere alle ha en fin kveld. Jeg går gråte .............