Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 kwietnia 2015

Vintage



Ostatnio moj Tomek byl bardzo aktywny i powstaly dwie Vintage lawy i stol  . Musial najpierw pospawac profile metalowe czy jak to sie tam nazywa. Aha, najpierw musial je pociac. Potem potraktowal je kwasem solnym , potem polal woda- zeby pojawila sie rowna , plaska rdza. No i blaty - stare dechy . Uzyl dwoch rodzajow szczotek na szczotkownicy - wyszlo bajecznie . Potem do akcji weszlam ja z woskiem - 3 warstwy i polerowanie. Dodam ze wosk jest tez na metalowych nogach . A oto efekt















Zrobil tez piekny swiecznik, a ja zmalowalam i osdwierzylam stol jadalny . Ot co to ludzie nie wymysla jak sie nudza ;-)





Duzo sie ostatnio dzieje w naszym meblowym swiecie . Ja tez bylam aktywna :-) . No bo przeciez jak on pracuje ja nie moge siedziec. Oto moje dziela . Nie mam zdjec ,, przed'' bo cholerka ciagle zapominam to zrobic, ale to naprawde moje dziela .














W ogole ten chlopisko jest strasznie aktywny . Wreszcie , moze to zle zabrzmialo - ale mamy wieka garderobe w ktorej mozemy sie rozbierac po wejsciu do domu. Postanowilismy przerobic jeden z pokoi na dole przy ,, dolnym '' wejsciu na wielki przedpokoj. I bedziemy og uzywac zima czy jesienia tzn.wtedy kiedy jest mnostwo kurtek i buciorow. Wczesniej tego nie potrzebowalismy , bylismy sami we dwojke i maly przedpokoj przy glownym wejsciu nam wystarczal . Ale w miare uplywu czasu i rosniecia dzieci naszych przyjaciol ( dodam ze Maciej lat 13 ma stope rozmiaru 50 i wzrost188 ) zaczelo nam brakowac miejsca. No bo jak ma sie pomiescic w przedpokoju o pow 9m2 grupa 9cio osobowa wracajaca wlasnie z nart ???? Tak sie nie dalo. Wszakze nadal nie mamy jeszcze szaf , bo musimy pojechacdo IKEA do Oslo to i tak sie juz ciesze. Pozatym to ostatnie pomieszczenie w naszym domu , jakie przeszlo metamorfoze. Remont uwazam za zakonczzony :-) Jeszcze tylko polowa plotu zostala do wymiany, ale wiosna juz tuz tuz i bedzie mozna zaczac wymiane .

Wrzuce tez wiadomosc roku - Brenda jest w ciazy . Szczeniaczkow oczekujemy zaraz po Wielkanocy :-) . Boje sie porodu, boje sie zeby tym razem wszystko poszlo dobrze . Brenda jest tym razem grubsza, wiecej je, cycki wlecze juz po ziemi - masakra jakas .

No i doszlam do wniosku, ze jestem jak ta ,, chytra baba z Radomia '' nikogo nie obrazajac. Kiedy ja to mialam jakies Candy ??? Boszeeeeeee, obiecuje ze zaczynam kompletowac nagdode . Wkrotce sie okaza jaka to ja chytra jestem :-P

Wesolego Alleluja :-)
Scickam Ania

niedziela, 9 marca 2014

Projekt ,, toaleta ''

Chyba zrobilam sie jakas leniwa , bo do komputera wcale mnie ostatnio nie ciagnie. Ciagot do przerabiania gratow na meble tez chyba nie mam .  No bo jak wytlumaczyc sobie to , ze wciaz wyszukuje sobie wytlumaczenie dlaczego nie ide na dol dlubac i przecierac . Heh, wcale siebie nie poznaje. Nie , nie od razu zebym wciaz tylko w fotelu przesiadywala, ale wciaz wynajduje sobie jakies inne zajecia. A moze to te zajecia wynajduja mnie ??? Sama juz nie wiem . Ale , zebym nie wyszla na calkowitego lenia , to zabralam sie za porzadkowanie dwojego hobbyromu . Nie jest jeszcze calkowicie wykonczony , ale trzy regaliki juz stoja na swoim miejscu i zaczelam je zapelniac . No i okazalo sie, ze mam nie malo farby czy bejcy . Do tej pory tylko to zwozilami stao to w pudlach . Teraz wreszcie znalazlo swoje miejsce.

Pomimo , ze czas plynie nam go wciaz za malo. Latem bylo tyle pracy wokol domu , ze zabraklo nam go juz na prace wewnatrz . I wlasnie jest to chyba najlepszy moment na kolejne zabawy w majsterkowanie . Tomek zabral sie za  toalete na dole . A ze byla ciut za mala , to ja sobie troche powiekszyl . I oto mala fotorelacja z jednego popoludnia. Teraz trzeba kupic kompakt , bo stary sedes nadaje sie tylko na smieciowisko . Pewnie ma tyle samo lat co nasz dom . Zreszta jest tu jeszcze kilka rzeczy , pamietajace zamierzchle czasy . I bije sie z myslami - zostawic ten uchwyt na papier czy go wywalic ??? Sama nie wiem . Na poczatku zaprojektowalam toalete w brazowych kaflach poprzeplatanych wstawkami z drobniutkiej terakoty . Ale w miare jak czas plynal , a plytki lezace od trzech lat zaczely wolac - aby wreszcie cos z nich zrobic - mnie naszla nowa idea . Rezygnujemy z plytek - robimy w drewnie . Zainspirowana Tomkowymi poczynaniami z tarasem , pomyslalam, ze lazienka w drewnie to bedzie cos :-) . Od pomyslu do realizacji droga kreta, ale moj Tomek byl z tego powodu bardzo zadowolony . On wszakze w kafelkarstwie nie obeznany , ale jakichs strajkow nie zamierzal robic . Ale widzialam jak sie usmiechnal , gdy uslyszal , ze rezygnuje z plytek  . Jedynie terakota pozostanie , jako podklad pod grzejnik . Zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie . Musze wymyslic jakies lustro  w naturalnej drewnianej oprawie moze ....







Jako , ze zima wciaz nie odpuszcza , ale slonca wciaz prybywa  - spacery staja sie cudownym doznaniem i sprawiaja wiele radosci . Ale ja juz tesknie za wiosna , za swierkotem ptakow , za pojawiajaca sie swierza trawka . Ehhh , ale sie rozmarzylam .... Ale tuz nad nami , moze jakies piec km w gore za domem , na wzgorzach wciaz lezy snieg , wciaz jezdza tam na biegowkach i wiosna nie chce przyjsc .

























Jako , ze na dole praca wre , ja zaszylam sie w kuchni . A ze uwielbiam wszelkie nowinki , postanowilam upiec Krunkaker przepis po norwesku tutaj . ALe ja w wiekszosci zrobilam je jako moseczki do deserow . I nie dodalam wody - tak mi poradzila moja norweska kolezanka. Ciasto i tak fantastycznie rozlewalo sie po foremce. Robi je sie expresowo i posatnowilam zakupic sobie taka forme do pieczenia ( bo te pozyczylam ) . Najpierw po wyjeciu z formy jest mieciusie i daje sie formowac , zeby po chwili stalo sie suche i chrupiace














Jak moja dieta - zapytancie . No coz ..... przestalam zrec to swinstwo w proszku . To juz cos , prawda . Cwicze nadal, ale nie tak czesto jak wczsniej . Do poludnia jem jogurt z wlasnorecznie robionym musli i owocami  , albo owsianke. No i warzywka   . Zjadam normalny obiad, czyli po norwesku  middag kolo czwartej . Potem staram sie jesc warzywa i inne malokaloryczne rzeczy . Nie jem nadal pieczywa . Waga stoi w miejscu . Nie wiem dlaczego , skoro obnizylam spozywanie kalori do 1200 na dzien. Coz, wiem ze nie jestem juz mloda, a gospodarka hormonalna ma bardzo duzy wplyw na nasza wage. Dziewczyny w pracy mowia , ze to normalne ze najpierw tyjemy , a potem i tak schudne na starosc . Starosc...to juz nie tak odlegly czas. I jak patrze na moja mame, to one chyba maja racje. Ale nie mam zamiaru siedziec z zalozonymi rekami i czekac , az moje cialo najpierw sie zestarzeje ,a potem schudnie. Wakacje za pasem - choc wcale tego nie widac na moich zdjeciach .

Niedziela.... leniwa , za oknami wieje jak jasny gwint . Wlasnie uslyszalam , jak wiatr cos nam zwalil na dolnym tarasie. Tomek mowi , ze to jakas decha, przygotowana do ciecia na jutro . Mam nadzieje , ze wiatr zacznie po malu osuszac ten snieg, bo mam go juz powyzej dziurek od nosa. Koncze po malu i zaczne nadrabiac zaleglosci w czytaniu . Bo przyznam sie bez bicia, nie zagladalam do Was juz bardzo dawno .

Milej niedzieli . Ania