I znowu post z seri ,, moje zdziwienie siegnelo zenitu'' . Tak , moje kolezanki w pracy nie przestaja mnie zadziwiac. Piszac to , czuje sie jak plotkara , bo przeciez to zwykle plotkowanie , ale co tam. Musze to wyrzygac , bo mnie trawi od srodka. A dzieje sie to dletego , ze norwedzy uwazaja siebie za najlepszy kraj na swiecie, za najmadrzejszych , najbardziej prawych i poukladanych mieszkancow swiata. Coz, jak kazdy Polak bylam i ja na poczatku zachlysnieta tym wszystkim co dzialo sie wokol mnie. Ale im dluzej tu mieszkalam i bardziej wtapialam sie w otaczajacy mnie krajobraz i ludzi , zaczynalam sie zastanawiac nad ty co widze i co slysze. Rzadko to komentowalam . Potem nadszedl czas , ze zaczelam dyskutowac , a teraz ...teraz zamykam sie w sobie , czasami przytakuje i ...ide dalej wypuszczajac po trochu uszami , nosem - to co uslyszalam.
Ale do meritum. Nadchodzi lato . Wszyscy sie na nie ciesza - a moze nie wszyscy . No i okazalo sie , ze jedna z kolezanek musi sie pozegnac na dlugo ze swoja przyjaciolka, gdyz ta kupila sobie apartament w Hiszpani, tu sprzedala wszystko i wyjezdza z mezem zyc sobie tam spokojnie na tej swojej emeryturze i cieszyc sie zyciem z kieliszkiem dobrego wina w reku . Jakiez bylo ich oburzenie i niezrozumienie - no bo jak mozna zyc z daleka od rodziny latami , no bo jak sie tam nie nudzic , no bo jak caly czas w tych upalach etc......etc...etc i w dobrobycie , i wszystko tanie . Slucham tak i slucham i - nie wytrzymalam. Kwituje to krotko ,, spojzcie na mnie - mozna ? Mozna. Ja sama , tylko my dwoje z Tomkiem, zadnej rodziny , zadnych przyjaciol, kilku tylko kolegow co to gadaja w naszym ojczystym jezyku , ale to kropla w morzu naszych potrzeb. I co ? Da sie ? Da sie . Nie mozna miec w zyciu wszystkiego, czasami trzeba z czegos zrezygnowac na korzysc czegos innego '' . Odpowiedz przyszla bardzo szybko ,, no bo wy lubicie podroze, a my nieeeee.'' Moj Stworco jedyny , kto nie lubi podrozowac . I tak z tematu o zyciu na obczyznie weszlismy w temat wylegiwania sie na plazy. I slysze ,, a co mozna robic przez tydzien , przez cale dnie na plazy ??? To jest takie nudne '' . A ja nie wytrzymuje oczywiscie, czuje ze mnie juz szyja pali - co oznacza , ze wystapily na nia czerwone plamy, a ja juz tak mam jak moje wkurwienie siega zenitu . ,, na plazy ? co mozna robic ? Kobiety , co za pytanie. Ksiazki, zamki z piasku, plywanie , opalanie , marzenie w ciszy , zaduma , wspominanie, przytulanie sie do ukochanej osoby , spacerowanie . Wieczorami zwiedzanie okolic , probowanie lokalnych specjalow, spacery ...spacery i odpoczywanie '' . Pomyslcie jakie mialy miny . '' To my musimy jechac do cieplych krajow zeby ksiazki poczytac ??? Plaze ? Przeciez Norwegia jest taka piekna, mamy tu wszystko - gory, lasy , morze ... po co wyjezdzac.'' Czuje , ze sie we mnie gotuje, ze zaraz para buchnie mi z uszu , ze ta para wrecz wyjdzie wszystkimi dostepnymi w moim ciele dziurami. Probuje sie uspokoic, ale slabo mi to wychodzi . Pytam ,, bylyscie kiedys w ogole za granica, gdzies w cieplejszym klimacie ? '' ,, Ooooo tak bylam trzy razy '' mowi jedna .I slysze nagle ,, bylam kiedys w Marbeli , dwa tygodnie. Bylo tak zimno, ze tylko marzylam o powrocie do domu. Moje dzieci siedzialy caly czas w hotelu i graly w nintendo '' Nintendo ? Dzieci ? Twoje dzieci maja teraz po 35-40 lat. ,, A kiedy to bylo ? '' i slysze ,, jak Fredrik mial 7 lat , w lutym . Ale tam zawsze sa upaly, przezcaly rok !!! '' Na poczatku lutego ? Na Kanarach w tym czasie bardzo wieje, bywa chlodno, bywa cieplej. Ale nie ma upalow !!!Wszyscy swieci, zabierzcie mnie stad expresem do nieba bo nie wytrzymam. 30 lat temu. Nie mialam sily dalej dyskutowac . Bogu dzieki , ze przerwa sie skonczyla i moglam wrocic do swoich zajec .
Moze sie odechciec podrozowania ? Wrecz w druga strone- chcesz uciekac jak najdalej, nie wazne gdzie , aby tylko nie slyszec takich opowiesci, zeby nie patrzec na tych ludzi bo ci sie wszystko przypomina. Ludzie, nie chodzi mi o to, ze ktos lubi pewne rzeczy a drugi ich nie znosi. Ale na Boga dajze mi jakas konkretna odpowiedz , jakis powod ktory jest madry, normalny i konkretny . Czy ja powinnam sie juz leczyc ? Moze to jakas choroba ? A moze to sa konkrety ? Ok, wracam do pracy . W roboczych mam juz nastepny post - bardziej normalny. Tyle sie u nas dziej . Moze jutro go wrzuce, tylko zdjec mi trzeba.
Milego dnia
Ania
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zycie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zycie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 21 maja 2015
niedziela, 5 kwietnia 2015
Przemyslenia Wielkanocne
Chyba wzielam na siebie zbyt wiele . Wielkanoc , a ja juz trzeci dzien siedze nad praca domowa i konca nie widac .W tym wieku chodzic do szkoly , uczyc sie - to juz nie to samo co kiedys jak sie mialo 15....18 lat . Wszystko z trudem wchodzi do glowy , zostaje a jakze ale ile meki przy tym . Pozatym nie twierdze , ze glupieje na starosc, ale glowa jest zawsze czyms innym zaprzatnieta i nie da sie tak calkowicie skupic na jednym . A ja chcialam isc dalej studiowac od jesieni. Matusiu i po co mi to ??? Nie powiem - mam cel, nie chce stacw miejscu , pozatym wynadrodzenie bedzie wyzsze - no nie bede owijac w bawelne to tez dla mnie wazne. Nie chce staw w miejscu , chce isc dalej, nie bac sie o problemy ze znalezieniem pracy , konkurencji na rynku . Ale kurka wodna juz nie wyrabiam. Za chwile mam probne egzaminy, A piatego czerwca - glowny . Chyba powinnam zamowic sobie Prozac . Kilka dni temu Tomek kupil mi zestaw witamin pod nazwa Energi - bo padam na pysk. Ostatnio usnelam o 7 wieczorem na sofie, zeby potem zwlec swoje marne zwloki i przeniesc sie do sypialni . Spalam do 5.30 !!!! Szok . Ale wcale nie obudzilam sie wyspana. I jeszcze to- snieg spadl ponownie , Wielkanoc saneczkowo - nartowo - lopatowo - zimowa. Na to sie zanosilo juz od tygodnia .
Nie wiem czy tez tak macie , ale jak ja te swoje mebelki maluje, szpachluje i woskuje to zadko mi sie zdaza zebym myslala o swojej pracy, ktora akurat wykonuje. Zazwyczaj dopadaja mnie tematy ni to z gruchy ni z pietruchy . I ostatnio tak mysle o otaczajacym mnie swiecie. Nie wiem czy to nastapil wiosenny wylag glupoty , czy moj mozg sie uwrazliwil, czy to przez to ze zachorowalam na raka moj poglad na rozne rzeczy stal sie czasami nieznosny . Nie zebym juz przestala siebie lubic - nie... po prostu chyba moje oczy widza dalej a uszy slysza wiecej . No bo tak sie przygladam roznym blogom, czytam..... obseruje. Poznaje ludzi , ich profile na FB - a potem okazuje sie , ze ktos ich zna, ktos cos wie, ktos cos widzial. Albo ja przez przypadek przezylam to samo, cos tam widzialam, cos doczytalam .......... i bum - okazuje sie ze ten ich swiat to swiat wyimagowany . Powiedzcie mi, po co to robimy ??? Po co zdjecia sa nasze - ale nie nasze , domy nasze - ale nie nasze , podroze nasze -ale nie nasze . Przezycia nasze - ale nie nasze . Po co to robimy ?? Dla popularnosci ? Dla samozadowolenia ? Dla blysku fleszy ? Dla komentarzy , polubien , ilosci odwiedzajacych ???? Ja naprawde nie wiem. A moze i ja powinnam byc bardziej powsciagliwa w tej mojej szczerosci i dac popis mojej wyobrazni - a wierzcie mi oj ja tez potrafie. Mam i wyobraznie i fantazje . Bo co powiecie na to , ze do Chin polecialam z gotowka w kieszeni , kartka z zeszytu na ktorej mialam napisane po chinsku nazwe hotelu do ktorego mial mnie zawiesc taxowkarz i wielkim przerazeniem w oczach . Dodam - nie mialam rezerwacji , bo to nie byly czasy internetu, tylko faxow :-D i telefonow . A ksiazka telefoniczna wazyla 10 kg . Musze kiedys zeskanowac swoje zdjecia z wielkiego muru - usmiejecie sie. I nie fantazjuje, tak bylo naprawde . Tak wiec po co sciemniac , skoro nawet zycie proste , zwykle, z nadwaga czy niedowaga, na wynajmowamym czy u tsciow tez potrafi byc kolorowe . Chyba zrobilam sie kawal cholery i to wplyw tej norweskiej wsi na ktorej zyje - chyba . Uszczypnijcie mnie to sie moze obudze . Ale wiecie co , ja chyba nie jestem jednak az tak bardzo nienormalna, bo bylismy przedwczoraj u sosiadow , zza plota. Niedawno kupili ten dom , to para szwedka i hiszpan . I co sie okazuje - cierpimy tak samo, na nadmiar glupoty w tym calym swiecie. Na to , ze wszyscy MUSZA sie znac i MUSZA wszystkich obgadac. Ze pojscie do kina to tylko po kryjomu, bo jeszcze ktos sie dowie czym sie interesujemy , ze zakupy lepszych produktow to tylko w spozywczaku w Oslo, bo nikt nas tam nie zna. Ze wino to tylko w domu , bron Boze nie na tarasie . I mnostwo innych jeszcze rzeczy , ktore wpedzaja mnie po malu w lekka depresje . On hiszpan - z hiszpanskim temperamentem, ona szwedka - wyzwolona. Super coctail , pasuje mi niezmiernie . Czy juz powinnismy robic furtke w plocie ?? Hihi to za wczesnie , ale nie wykluczam .
Jutro dyngus - wiec mokrego , lacznie z suszeniem poscieli i materaca w lozku .
Ania
Nie wiem czy tez tak macie , ale jak ja te swoje mebelki maluje, szpachluje i woskuje to zadko mi sie zdaza zebym myslala o swojej pracy, ktora akurat wykonuje. Zazwyczaj dopadaja mnie tematy ni to z gruchy ni z pietruchy . I ostatnio tak mysle o otaczajacym mnie swiecie. Nie wiem czy to nastapil wiosenny wylag glupoty , czy moj mozg sie uwrazliwil, czy to przez to ze zachorowalam na raka moj poglad na rozne rzeczy stal sie czasami nieznosny . Nie zebym juz przestala siebie lubic - nie... po prostu chyba moje oczy widza dalej a uszy slysza wiecej . No bo tak sie przygladam roznym blogom, czytam..... obseruje. Poznaje ludzi , ich profile na FB - a potem okazuje sie , ze ktos ich zna, ktos cos wie, ktos cos widzial. Albo ja przez przypadek przezylam to samo, cos tam widzialam, cos doczytalam .......... i bum - okazuje sie ze ten ich swiat to swiat wyimagowany . Powiedzcie mi, po co to robimy ??? Po co zdjecia sa nasze - ale nie nasze , domy nasze - ale nie nasze , podroze nasze -ale nie nasze . Przezycia nasze - ale nie nasze . Po co to robimy ?? Dla popularnosci ? Dla samozadowolenia ? Dla blysku fleszy ? Dla komentarzy , polubien , ilosci odwiedzajacych ???? Ja naprawde nie wiem. A moze i ja powinnam byc bardziej powsciagliwa w tej mojej szczerosci i dac popis mojej wyobrazni - a wierzcie mi oj ja tez potrafie. Mam i wyobraznie i fantazje . Bo co powiecie na to , ze do Chin polecialam z gotowka w kieszeni , kartka z zeszytu na ktorej mialam napisane po chinsku nazwe hotelu do ktorego mial mnie zawiesc taxowkarz i wielkim przerazeniem w oczach . Dodam - nie mialam rezerwacji , bo to nie byly czasy internetu, tylko faxow :-D i telefonow . A ksiazka telefoniczna wazyla 10 kg . Musze kiedys zeskanowac swoje zdjecia z wielkiego muru - usmiejecie sie. I nie fantazjuje, tak bylo naprawde . Tak wiec po co sciemniac , skoro nawet zycie proste , zwykle, z nadwaga czy niedowaga, na wynajmowamym czy u tsciow tez potrafi byc kolorowe . Chyba zrobilam sie kawal cholery i to wplyw tej norweskiej wsi na ktorej zyje - chyba . Uszczypnijcie mnie to sie moze obudze . Ale wiecie co , ja chyba nie jestem jednak az tak bardzo nienormalna, bo bylismy przedwczoraj u sosiadow , zza plota. Niedawno kupili ten dom , to para szwedka i hiszpan . I co sie okazuje - cierpimy tak samo, na nadmiar glupoty w tym calym swiecie. Na to , ze wszyscy MUSZA sie znac i MUSZA wszystkich obgadac. Ze pojscie do kina to tylko po kryjomu, bo jeszcze ktos sie dowie czym sie interesujemy , ze zakupy lepszych produktow to tylko w spozywczaku w Oslo, bo nikt nas tam nie zna. Ze wino to tylko w domu , bron Boze nie na tarasie . I mnostwo innych jeszcze rzeczy , ktore wpedzaja mnie po malu w lekka depresje . On hiszpan - z hiszpanskim temperamentem, ona szwedka - wyzwolona. Super coctail , pasuje mi niezmiernie . Czy juz powinnismy robic furtke w plocie ?? Hihi to za wczesnie , ale nie wykluczam .
Jutro dyngus - wiec mokrego , lacznie z suszeniem poscieli i materaca w lozku .
Ania
wtorek, 24 marca 2015
Na prosbe
Ten post tez bedzie bez zdjec . Pisze go na prosbe jednej z dziewczyn, ktora czyta moj blog . Mysle,ze po krotce wszystkie z zadanych mi pytan sa gdzies w tym blogu, przeplataja sie od czasu do czasu pomiedzy wierszami . Ja i moja ojczyzna . Ja i moja rodzina. Ja i moja tesknota. Ja i moje zadowolenie . Ja i moje szczescie . Ja i moje potyczki dnia codziennego. Ja i moja walka kazdego dnia o dzien nastepny .
Otoz nie wyjechalam z Polski dla widzimisie. Wyjechalam za pieniedzmi, za dostatkiem, za marzeniami. Chcialam je realizowac w Polsce, ale zycie wywrocilo mi sie do gory nogami w tak zwanym miedzyczasie . Miala tu byc tylko rok. Po dwoch miesiacach blagalam, zebym mogla wrocic do domu. Nie moglam. I zostalam tu juz na stale. Nie palnowalam tego . Ale to juz inna historia.
Czy tesknie ? Nie ma dnia , zebym tesknila. Ale ta tesknota okupiona jest milionem mysli- ze tak musi byc , ze nie da sie miec wsztkiego. Ze w zyciu musialam dokonac wyboru i musialam z czegos zrezygnowac. Gdy moj tato pisze mi , ze ma takie male zyczenie urodzinowe, zeby mnie czesciej widywac - serce mnie boli. Bo wiem, ze tych czestszych wizyt nie moge mu obiecac. CZy tesknie ?Tesknie kazdego dnia. Moje wnuczki rosna . Nie widzialam ich pierwszych krokow. Nie slyszalam ich pierwszych slow . Nie klaskalam na widowni, kiedy zajmowaly jedne z pierwszych miejsc na konkursach recytatorskich . Nie moge odbieracich z przedszkola...szkoly...chodzic z nimi na plac zabaw .Czy tesknie ? Rodzina tak malo mnie zna ....pamieta.... ze czasami mysle , ze czesciowo juz o mnie zapomniala . Czy tesknie ? Kazdy przelatujacy nadmoja glowa samolot sprawia, ze zastanawiam sie czy leci do Polski . Robie miliony rzeczy , zeby nie tesknic . Czekam caly rok na wakacje , zeby zobaczyc sie z rodzina . I chyba tesknie tylko ja , a moze jestem egoistka ? Moze oni tesknia inaczej ??
CZy chce wrocic ? Chce , ale powiedzcie mi jak ???? Do czego ???? Nie mamy nic w Polsce . Tu kupilismy dom, tu mamy prace, tu - nie, nie mam tu przyjaciol . Tu odlkadam na swoja emeryture. Tu znalezli mi to cholerstwo , ktore nazywa sie RAK i tu sie mna dobrze zajmuja. Pomogli mi uwierzyc , ze jestem zdrowa. A gdy slysze co dzieje sie w polskiej sluzbie zdrowia, to az ciarki mnie przechodza. Nie jest latwo wrocic po latach . Powiecie - sprzedaj wszystko i wracaj . Jak ?? Co ja tam bede robic ? Z czego zyc ? Kto mnie - prawie piecdziesieciolatke zatrudni ? Chyba kazdy z polakow na obczyznie w duchu mysli , ze chcialby wrocic, ale na glos tego nie mowia. Wszyscy cierpia . Po swojemu . Mimo,ze sa szczesliwi tam gdzie sa .
CZy znam kogos , kto wrocil ? Znam wielu . Wszystko, co zarobili juz przejedli. Jedni wrocili z powrotem , inni zostawili tam zony i dzieci i wysylaja im pieniadze i wciaz tu pracuja . Inni pobudowali domy, zawizli tam zony, posiedzieli roki tez wrocili . Mowia- ze nie potrafia tam sie odnalezc . Nie , nie znam nikogo, kto by wrocil i zyl nadal w Polsce .Szczesliwy , pelen planow i marzen. Nie , nie znam takiego polaka. Przepraszam, zapewne Cie rozczarowalam, ale nie dane mi bylo poznac kogos takiego. Moze dlatego, ze nie mieszkam w Oslo, czy jakiejs wiekszej metropoli i moj kontakt z polakami jest dosc ograniczony. Ale ci , ktorzy planowali wrocic , kiepsko im poszlo.
Ale mimo wszystko to kiedys wrocimy. Jak Bog nam na to pozwoli . Moze na emeryturze . Kto wie.
Mowisz - norwedzy mili ludzie . Hmmmm, pewnie ze mili, ale nie wszyscy , jak to wsrod ludzi . Jestesmy niestety z innej gliny ulepieni . My i oni . Dwa rozne swiaty.
Mowisz - depresja ? Tego nie ma co sie wstydzic. Choroba jak choroba. Ja tez to przeszlam. Niestety, gdyby nie pomoc specjalisty , nie dalabym sobie z tym rady . Moze i jemu trzeba pomoc ? Nie bojcie se o tym rozmawiac. Ta choroba moze zniszczyc czlowiekowi zycie.
CZy jestem szczesliwa ? Tak, bardzo . Pomimo wszystko . Mam Tomasza . To On pokazal mi jak zyc od nowa. To On pokazal mi, jak mocno i bardzo mozna kochac . To On pokazal mi jak wiele jeszcze mozemy zniesc, wycierpiec. To On kazdego dnia caluje mnie na dobranoc . To On kazdego dnia planuje dzien nastepny. To wlasnie On jest , byl przy mnie , kiedy myslalam ze nie bedzie juz dnia nastepnego . I wlasnie ktos taki pomaga mi marzyc, dazyc do celu i nie poddawac sie . Bez Niego - ja nie istnieje . I wlasnie z kims takim powinnismy isc przezzycie, aby az tak nie bolalo.
Ufff, ale sie napisalo. A dzisiaj wlasnie moj Tomasz ma urodziny. Wszystkiego najlepszego Skarbie ( jesli to czytasz )
Mysle ,ze wszystko zostalo powiedziane. Tak wyglada zycie , moje zycie z dala od bliskich . A o innych tesknotkach w postaci chrupiacego polskiego chleba, krupniku mamy , murzynka tesciowej , plotek z corka , wspolnego ogladania szkla kontaktowego z tesciami, klotni o polityce z tata , wyglupow z Gosia i Piotrem , biegania na bosso po Toruniu i tysiaca innych rzeczy - nawet nie wspomne .
No to sobie i lezke uronilam, a w pracy przeciez jestem. Ok. Koniec przerwy na lunch .
Pozdrawiam
Ania
Otoz nie wyjechalam z Polski dla widzimisie. Wyjechalam za pieniedzmi, za dostatkiem, za marzeniami. Chcialam je realizowac w Polsce, ale zycie wywrocilo mi sie do gory nogami w tak zwanym miedzyczasie . Miala tu byc tylko rok. Po dwoch miesiacach blagalam, zebym mogla wrocic do domu. Nie moglam. I zostalam tu juz na stale. Nie palnowalam tego . Ale to juz inna historia.
Czy tesknie ? Nie ma dnia , zebym tesknila. Ale ta tesknota okupiona jest milionem mysli- ze tak musi byc , ze nie da sie miec wsztkiego. Ze w zyciu musialam dokonac wyboru i musialam z czegos zrezygnowac. Gdy moj tato pisze mi , ze ma takie male zyczenie urodzinowe, zeby mnie czesciej widywac - serce mnie boli. Bo wiem, ze tych czestszych wizyt nie moge mu obiecac. CZy tesknie ?Tesknie kazdego dnia. Moje wnuczki rosna . Nie widzialam ich pierwszych krokow. Nie slyszalam ich pierwszych slow . Nie klaskalam na widowni, kiedy zajmowaly jedne z pierwszych miejsc na konkursach recytatorskich . Nie moge odbieracich z przedszkola...szkoly...chodzic z nimi na plac zabaw .Czy tesknie ? Rodzina tak malo mnie zna ....pamieta.... ze czasami mysle , ze czesciowo juz o mnie zapomniala . Czy tesknie ? Kazdy przelatujacy nadmoja glowa samolot sprawia, ze zastanawiam sie czy leci do Polski . Robie miliony rzeczy , zeby nie tesknic . Czekam caly rok na wakacje , zeby zobaczyc sie z rodzina . I chyba tesknie tylko ja , a moze jestem egoistka ? Moze oni tesknia inaczej ??
CZy chce wrocic ? Chce , ale powiedzcie mi jak ???? Do czego ???? Nie mamy nic w Polsce . Tu kupilismy dom, tu mamy prace, tu - nie, nie mam tu przyjaciol . Tu odlkadam na swoja emeryture. Tu znalezli mi to cholerstwo , ktore nazywa sie RAK i tu sie mna dobrze zajmuja. Pomogli mi uwierzyc , ze jestem zdrowa. A gdy slysze co dzieje sie w polskiej sluzbie zdrowia, to az ciarki mnie przechodza. Nie jest latwo wrocic po latach . Powiecie - sprzedaj wszystko i wracaj . Jak ?? Co ja tam bede robic ? Z czego zyc ? Kto mnie - prawie piecdziesieciolatke zatrudni ? Chyba kazdy z polakow na obczyznie w duchu mysli , ze chcialby wrocic, ale na glos tego nie mowia. Wszyscy cierpia . Po swojemu . Mimo,ze sa szczesliwi tam gdzie sa .
CZy znam kogos , kto wrocil ? Znam wielu . Wszystko, co zarobili juz przejedli. Jedni wrocili z powrotem , inni zostawili tam zony i dzieci i wysylaja im pieniadze i wciaz tu pracuja . Inni pobudowali domy, zawizli tam zony, posiedzieli roki tez wrocili . Mowia- ze nie potrafia tam sie odnalezc . Nie , nie znam nikogo, kto by wrocil i zyl nadal w Polsce .Szczesliwy , pelen planow i marzen. Nie , nie znam takiego polaka. Przepraszam, zapewne Cie rozczarowalam, ale nie dane mi bylo poznac kogos takiego. Moze dlatego, ze nie mieszkam w Oslo, czy jakiejs wiekszej metropoli i moj kontakt z polakami jest dosc ograniczony. Ale ci , ktorzy planowali wrocic , kiepsko im poszlo.
Ale mimo wszystko to kiedys wrocimy. Jak Bog nam na to pozwoli . Moze na emeryturze . Kto wie.
Mowisz - norwedzy mili ludzie . Hmmmm, pewnie ze mili, ale nie wszyscy , jak to wsrod ludzi . Jestesmy niestety z innej gliny ulepieni . My i oni . Dwa rozne swiaty.
Mowisz - depresja ? Tego nie ma co sie wstydzic. Choroba jak choroba. Ja tez to przeszlam. Niestety, gdyby nie pomoc specjalisty , nie dalabym sobie z tym rady . Moze i jemu trzeba pomoc ? Nie bojcie se o tym rozmawiac. Ta choroba moze zniszczyc czlowiekowi zycie.
CZy jestem szczesliwa ? Tak, bardzo . Pomimo wszystko . Mam Tomasza . To On pokazal mi jak zyc od nowa. To On pokazal mi, jak mocno i bardzo mozna kochac . To On pokazal mi jak wiele jeszcze mozemy zniesc, wycierpiec. To On kazdego dnia caluje mnie na dobranoc . To On kazdego dnia planuje dzien nastepny. To wlasnie On jest , byl przy mnie , kiedy myslalam ze nie bedzie juz dnia nastepnego . I wlasnie ktos taki pomaga mi marzyc, dazyc do celu i nie poddawac sie . Bez Niego - ja nie istnieje . I wlasnie z kims takim powinnismy isc przezzycie, aby az tak nie bolalo.
Ufff, ale sie napisalo. A dzisiaj wlasnie moj Tomasz ma urodziny. Wszystkiego najlepszego Skarbie ( jesli to czytasz )
Mysle ,ze wszystko zostalo powiedziane. Tak wyglada zycie , moje zycie z dala od bliskich . A o innych tesknotkach w postaci chrupiacego polskiego chleba, krupniku mamy , murzynka tesciowej , plotek z corka , wspolnego ogladania szkla kontaktowego z tesciami, klotni o polityce z tata , wyglupow z Gosia i Piotrem , biegania na bosso po Toruniu i tysiaca innych rzeczy - nawet nie wspomne .
No to sobie i lezke uronilam, a w pracy przeciez jestem. Ok. Koniec przerwy na lunch .
Pozdrawiam
Ania
Subskrybuj:
Posty (Atom)