Ostatnio znow targaja mna rozterki dotyczace ludzi i ich postepowania . I pomimo , ze stara juz jestem i swoje trzonowe zebiska zezarlam na rozwiazywaniu probemow to wciaz ludzie mnie zadziwiaja . O o zgrozo - to zdziwienie nie jest z zachwytu , lecz z rozczarowania . Dlugo by pisac o losie obcokrajowca, o losie Polaka , ktory mimo ze z dala od swojej ojczyzny to bardzo blisko swoich rodakow . Ci , ktorzy zyja w Polsce znaja tylko takie opowiesci z zaslyszenia . Ale wydaje mi sie, ze chyba tak naprawde nikt nie ma jasnego pojecia o tym , co mozna dostac od rodaka za granica. Juz chyba kiedys pisalam, ze nalezymy do tej grupy , co to z rodakami tylko czasami ,, hey '' w sklepie sobie powiedza . Raczej nic poza tym , waskie grono znajomych i to nie za bliskich . Staramy sie nie powielac swoich bledow i nie dawac sie kopac po dupach . Ale .... ale to i tak nie jest nas w stanie uchronic przed wbijaniem kolejnych dzid w plecy . Ale moze tylko bol juz zelzal po poprzednich doznaniach i spac sie jakos daje. To taka jedyna roznica . I zmiana paszportu na norweski nawet nie pomoze . Bo my z natury bardzo tradycyjni jestesmy, bardzo przywiazani do naszej ojczyzny , no i moze troche nawet patriotyczni . I co z tego ? Ja bym najchetniej paru polakow na ksiezyc wyslala , tak bez biletu powrotnego . A ze ksiazek w swoim zyciu troche juz przeczytalam, kilka madrych reportarzy obejzalam to..... to nadal jesli chodzi o nasza polska mentalnosc mysle ze jestem w ciemnej dupie. Bo jest tych opisow naszej mentalnosci : ze to zazdrosni z natury jestesmy , ze ,, Bog zywemu nie przepsci '' , ze oko za oko to nasza domena , ze krol sie bawi zlotem placi ..... . Oj jest tego . I co ? I sprawdza sie , ale my wcale nie madrzejemy pomimo , ze i lat nam przybywa i dupy wszyscy mamy twardsze od kopania. Co do dupy , to kiedys postanowilam juz wiecje jej nie nadstawiac , ale ze serce mam wielkie - a pomagac to moje drugie imie to wciaz cos we mnie trafia. I glupia jestem ze az strach , ale chyba juz taka jestem . Chociaz , jak tak patrze na siebie to dochodze do wniosku, ze chyba staje sie coraz twardsza , bardziej gruboskorna , no i asertywna. Ale gdzies tak za uszami zawsze kwili ten skowronek ,, wez i pomoz, wez i doradz, wez i pochwal, wez i..... ''. A ja chyba mam juz naprawde serdecznie dosc . I postanowilam wiecej sie nie ,, podkladac do bicia '' . Nie dam sie wykorzystywac , nie dam jezdzic po sobie jak po dzikiej swini . Na pochybel !!!!!
Dosc tego malkontenctwa, zabieramy sie do milszych spraw. W paitek przylatuja tesciowie . Juz po raz kolejny . Strasznie sie ciesze na te wizyte, bo od stycznia tak naprawde nikt nas nie odwiedzal. Dol domu juz prawie skonczony, dzisiaj chyba fugowanie podlogi . Tylko sufit do pomalowania mi zostal, ale to moze poczekac , wrecz musi - bo bejcy mi zabraklo . Moj hobby room gotowy nareszcie. Ale ze wciaz robie kilka projektow na raz to znow zagracony jest . Ale ja juz chyba inaczej nie potrafie. Jak jest zbyt ladnie i prosciusio to zaraz musze nabalaganic . Ostatnio oddalam kilka mebli , co to je mialam do przerobki. Zaczelam chyba mierzyc sily na zamiary i kalkulowac koszty . Jak widze , ze mebelek ktory dostalam zajmie mi mnostwo czesu i materialu - rozstaje sie z nim . Ale pomimo tego, wciaz kilka sporych i mniejszych mebli czeka na swoja kolej. Wczoraj je przestawialismy i ustawialismy nawet pietrowo. Ech, wciaz mi brakuje miejsca. Ale nic to , bo ostatnimi tygodniami pracowalam bardzo intensywnie i oto efekty mojej pracy . Wualllllaaaa....
Stlik , a wlasciwie tylko nogi lezaly u nas chyba rok . Tomek sie zbieral i zbieral , robil blat - ale zawsze cos bylo pierwsze . Wyszedl pieknie . Ups , ale sie chwale . Ale naprawde wyglada zjawiskowo .
Stlik byl w oryginale brazowy i zniszczony . Na koniec ,, ktos '' , rozumiecie ,, ktos '' wylamal noge . Lezalo to w kacie tez ponad rok . Wiedzialam z gory juz, jak go pomaluje , bo juz kiedys dwa takie zrobilam . Czysta biel i przecierka.
Lampy dostalam od jednego z nauczycieli u mnie w szkole . Zapytal, czy nie chce starych lamp , bo je bdzie wyrzucal , a wie ze ja zajmuje sie odrestaurowywaniem mebli . Kurcze , nawet przywiozl mi je pod dom . Troche bylo z nimi zabawy , bo mialy starusie oprawki na zarowki , ale i z tym sie uporalismy . jedna postarzana na bialo, a druga turkus postarzany .
Ten stolik kawowy kupilam kiedys na jakiejs aukcji z mysla , ze bedzie stal wlasnie tam obok mebli w loft stua - czyli w salonie na poddaszu . Ale w miedzyczasie postaralam sie o inny i ten tez pojdzie ,, do ludzi ''
A to byla gablotka na bizuterie z jakiegos sklepu , sama nie wiem skad ja mam , juz nawet nie pamietam . Moja corka chciala ja kiedys , ale chyba sie rozmyslila. gablotka lezala sobie zapomniana, az zabralam sie za nia . Mozna ja wykorzystac na tysiac sposobow . min. na bizuterie .
Chyba nie wspominalam wczesniej , ale od okolo roku uzywam farby kredowej , ktora sama produkuje :-) . Przepis oczywiscie znalazlam w siecie , bo z natury oszczedna jestem. Oryginalne farby kredowe maja tu oszalamiajaca cene . Zreszta chyba nie tylko tutaj .Chociaz biorac pod uwage cene norweska Lady Jotuna to malo oszczedzam. Problem byl tylko z kupieniem proszku kredowego, ale i to znalazlam w siecie. Wiec mieszam i maluje i za przepis na farbe Bogu dziekuje :-) tu link do przepisu Your Own Chalk Paint
Zegnac sie musze i zabierac za robote - bo czeka ;-) .
Ania