Minelo kilka dni . Maluchy rosna . Zmienilismy im wstazeczki , bo juz byly za male . Weterynarz chcial uspic dwie sztuki , bo byc moze Brenda bedzie miala za malo mleka . Tomek powiedzial stanowczo NIE . Kupilismy specjalne mleko dla nowonarodzonych szczeniakow , butelki , smoczki z odpowietrzaczem i dokarmiamy maluchy kilka razy dziennie. Tomek mkupil wage elektroniczna , bo szlag go trafial , jak wazyl na tej zwyklej . Zawsze wynik byl plus minus . A to jest do dupy , bo musi byc dokladny . Wazy je teraz dokladnie i nie uwierzycie , ta odtatnia kruszyna przybywa najwiecej . Niesamowite . W ogole moznaby bylo tak siedziec nad nimi i sie im przygladac . Sa chwilami niesamowite . Wlaza sobie na glowe , pelzaja po Brendzie . Piszcza , bo zgubily sie w kojcu i nie moga znalesc mamuski . Czasami zasmiewamy sie do rozpuku . Brenda sprawuje sie jak prawdziwa mama . jak tylko zakwila - juz jest w kojcu . Zaczela wreszcie chetnie wychodzic na dwor , juz sie o nie nie boi . Na mnie sie tez juz przestala patrzec z obawa , jak je karmie . Zreszta wtedy smierdze tak jak i ona, bo podczas karmienia musze masowac im brzuszki - a one wtedy sikaja i kupciaja na mnie . Wiec tak naprawde wcale nie roznie sie zapachem od mojej suki :-D . Dzis w nocy mija tydzien jak sie urodzily . I mimo , ze chodzimy z mezem jak zombi , ze oczy mam przekrwione jak alkocholik , ze od tygodnia gadam tylko o szczeniakach i zapewne wszyscy w pracy maja juz tego dosc - to jestem szczesliwa .
Chce serdecznie powitac nowe Blogowiczki . Dziekuje za komentarze i zapraszam na dluzej . Blog ostatnio przezywa jakis przewrot . Malo w nim projektow , malo malowania i przecierania . ALe czy zycie nie jest samo w sobie jednym wielkim projektem ? Wciaz nas czyms zaskakuje , tak jak pobielanie czy decoupagowanie- potrafi wyjsc inaczej , niz to zaplanowalismy ( pamietasz Kasiu swoje czajniczki ? hops do Kasi ) . Kocham to swoje zycie bo jest takim nieodkrytym ladem , jak w pisence
,, Nie masz w planach wielkich zmian
czekasz na bezchmurne niebo
a jak sie lubi co sie ma
cieplejszy wieje wiatr
zycie ma lepszy smak
Oddychaj , zdobywaj , zaklinaj czas - zyj !!!!
Nie boj sie bo wielkie oczy ma ten strach
to tylko zludzenie , wiec
uwierz w siebie tak pokonasz lek
To co chcesz tu i teraz dzieje sie
smialo plyn pod prad na nieodkryty lad ...... ''
Ewelina ( hop do Eweliny ) , to tez do Ciebie . Trzymam kciuki , uda sie , musi !!!!
No a teraz wualla - ,, moje '' psiaki . Tak troche , kilka fotek . Sa slodkie, musicie mi uwierzyc na slowo .
Koncze i znikam . Nawet nie mam czasu zajzec dzisja do Was . Niedawno wrocilam z Drammen . Bylam na MR w Drammen- bagatelka, 200 km do szpitala. Sama, bo Pan pieskami misial sie opiekowac . Coz - znowu sie powitorze - ZYCIE . Wyjechalam przed osma, wrocilam przed osiemnasta . heh, te kilometry . Ale trzeba . Zbliza sie pierwsza rocznica , jak rozprawilam sie z rakiem. Mam nadziej , ze na dobre. Za kolka tygodni jade na ,, generalny przeglad '' . Ale wiem, ze jest OK. Musi .
Chce zrobic Candy , zastanawiam sie czym Was obdarowac . Mam w glowie tyle pomyslow . Candy rocznicowe pod tytulem ,, Fuck cancer! '' . Czy nie za ostro ?
Do milego, do zobaczenia .






























